Prawo o ruchu drogowym definiuje teren zabudowany jako obszar gdzie występuje różnego typu zabudowa, i w związku z tym ma miejsce wzmożony ruch, zarówno pieszych, jak i pojazdów. Teren zabudowany rozpoczyna się od znaku informacyjnego D42, i przestaje obowiązywać za znakiem D43. Wiążąca nie jest w tym względzie tabliczka z nazwą miejscowości.

Pod koniec ubiegłego wieku w Polsce, na terenie zabudowanym, obowiązywało ograniczenie prędkości do 60 km/h zarówno w nocy jak i w dzień. Jednak później ustawodawca, opierając się o różnorodne dane, uznał, że zasadnym jest ograniczenie wynoszące 50 km/h w ciągu dnia.

Nie jest to pozbawione podstaw. Należy pamiętać, że droga hamowania samochodu na suchej nawierzchni, jadącego z prędkością 50 km/h wynosi 25 m, a jadącego 60 km/h już 30 m.
Przy mokrej lub ośnieżonej nawierzchni różnice są o wiele większe. W przypadku mokrej nawierzchni różnica wynosi 10 m, a przy ośnieżonej 20 m (odpowiednio 100 i 120 m.). W terenie zabudowanym są to bardzo znaczące różnice, biorąc pod uwagę, że nagłe wtargnięcie pieszego na drogę nie należy do rzadkości.

W nocy jazda z prędkością 60 km/h ma swoje uzasadnienie w tym, że pomiędzy 23 a 5 rano natężenie ruchu pieszych jest bardzo niskie, a ulice zasadniczo pustoszeją.

Czy warto przestrzegać ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym? Odpowiedź jest bardziej niż oczywista. Przekraczając prędkość narażamy siebie i innych uczestników ruchu na niebezpieczne w skutkach zdarzenia. Ponadto, wysokie mandaty i ewentualność utraty prawa jazdy na trzy miesiące (przy przekroczeniu prędkości o więcej niż 50 km/h) powinna być dla nas dodatkową motywacją.

Ulice polskich miast są coraz bardziej niebezpieczne, ze względu na dużą liczbę samochodów, pieszych i kiepski stan dróg. Miejmy tego świadomość i wykażmy się daleko idącym rozsądkiem. Przekraczając prędkość w terenie zabudowanym narażamy się na fatalne w skutkach konsekwencje.

Odpowiedz